baranki bis g

Wyjazdowe spotkanie katowickich Baranków

Podczas ostatniego wyjazdowego spotkania katowickich Baranków nikt z nas nie spodziewał się, iż z tematem, który na nim omawialiśmy tak szybko przyjdzie nam się zmierzyć w rzeczywistości. Bo czymże innym – w perspektywie obecnego zagrożenia koronawirusem i swoistej domowej kwarantanny – jest obecny głód relacji z ludźmi i spotkań z Bogiem w sakramentach, jak nie Wielkim Postem. Postem, który do czegoś ma nas przygotować…

Rozważając czym jest czas Wielkiego Postu tradycyjnie już posłużyliśmy się kołem liturgicznym na którym zaznaczyliśmy okresy liturgiczne i miejsce w którym się znajdujemy. Dowiedzieliśmy się kiedy się zaczyna i kończy okres Wielkiego Postu i dlaczego na kalendarzu do Świat Wielkanocnych dni jest więcej niż owe 40 dni (dla niewtajemniczonych podpowiedź: w niedziele tego okresu liturgicznego nie ma postu), dlaczego każdego roku święta te wypadają w inny dzień (to z kolei związane jest pierwszą wiosenną pełnią księżyca) oraz co to są święta nakazane oraz święta ruchome.

Aby znaleźć uzasadnienie do 40 dniowego postu sięgnęliśmy do Pisma Świętego w którym szukaliśmy wydarzeń związanych z tym okresem. Wbrew pozorom liczba ta nie jest przypadkowa i pojawia się na kartach Biblii dość często. Począwszy od 40 dniowego  Potopu, 40 letniej wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej, 40 dniach pobytu Mojżesza na górze Synaj, 40 dniowej wędrówki Ezechiela na górę Horeb, a skończywszy na 40 dniach postu Jezusa na pustyni i jego 40 dniach podczas których ukazywał się swoim uczniom po Zmartwychwstaniu.

Dowiedzieliśmy się również, że aby dobrze przygotować się do Świąt Wielkanocnych nie wystarczy tylko pościć. Kościół – przypominając słowa Jezusa – proponuje trzy drogi przybliżania się do Boga Post, Modlitwę i Jałmużnę, które się wzajemnie uzupełniają. Bo to co kołata modlitwa, zjednywa post, a osiąga miłosierdzie. Mieliśmy okazję z bliska przyjrzeć się więc tym trzem filarom na których opiera się Wielki Post (w czym pomógł nam również Ojciec Tomasz i Panda Mania). Porozmawialiśmy o odprawianych w Wielkim Poście nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali. Odkryliśmy również, iż mękę Pana Jezusa możemy również rozważać modląc się bolesne tajemnice różańca. Najważniejszym jednak odkryciem było to, iż post nie jest samotnie przeżywaną walką z jakąś swoją słabością, z której możemy wyjść pełni dumy z tego, że udało nam się „wytrzymać“, albo pełni wstydu, że się nie udało. Nie chodzi o nakładanie sobie wydumanych ciężarów, które powodują, że stajemy się nieznośni dla innych, ale o szukanie okazji bycia wydanych za nich na śmierć. Taką okazją jest pokonywanie naszej pychy, naszego egoizmu. Tak rozumiany post może iść w poprzek oczekiwań: może być nim zamiast siedzenia po nocach – wyspanie się wreszcie, zamiast niejedzenia – wreszcie zjedzenie dobrze itp. Celem postu, podobnie jak męki Chrystusa jest owocowanie miłością, po to żebyśmy umieli dostrzec drugą osobę, która obok nas żyje.

Po tej solidnej porcji wiedzy wzięliśmy ze sobą zrobiony wcześniej krzyż i wybraliśmy się na Drogę Krzyżową. Odprawiliśmy ją wśród górskich ścieżek, zaś poszczególne rodziny przygotowały rozważania, a dzieci namalowały obrazki przedstawiające poszczególne jej stacje. Po obiedzie i popołudniowym odpoczynku natomiast mieliśmy okazje zmierzyć się z piórem i szydełkiem. Na początku, pod czujnym okiem Oli Sawickiej ćwiczyliśmy kaligrafię, zaś później z drewnianych koralików robiliśmy krzyżyki. Praca miejscami była bardzo żmudna i pomimo tego, że trzeba było wspomóc się szydełkiem przy przewlekaniu sznurka to z tym zadaniem najlepiej poradzili sobie ojcowie. Wykonane rodzinnie krzyżyki zostały poświęcone przez Ojca Bartka po niedzielnej Mszy Świętej.

Wieczorem, kiedy dzieci zajęte były oglądaniem bajki dorośli mieli czas porozmawiać na temat dobrego przygotowania całej rodziny do Sakramentu Pojednania i Pierwszej Komunii Świętej. Przypomnieliśmy sobie założenia jakie towarzyszą nam w tych przygotowaniach komunijnych oraz zwróciliśmy uwagę na autentyzm naszych działań w drodze do Boga.

W niedzielny poranek mieliśmy okazję zapoznać się z „Przypowieścią o Siewcy”. Słowom tym towarzyszyły nam rekwizyty obrazujące gdzie dokładnie posiane zostało ewangeliczne ziarno. Tak więc mieliśmy nie tylko żyzną ziemię ale także kawałek kamiennej drogi, ziemię na skałach i ziemię na której rosły kolce. Posialiśmy więc ziarna pszenicy, podlaliśmy wodą i czekaliśmy. Jako, że nie mieliśmy aż tak dużo czasu więc skorzystaliśmy z Jezusowej podpowiedzi tłumaczącej co się dalej stało owymi ziarnami, które nie padły w żyzną ziemię. Każdemu z owych miejsc przypisaliśmy poszczególne biblijną postacie: Adama i Ewy (ziarno zasiane na drogę, które zaraz zabrał zły), bogatego młodzieńca (ziarno zasiane na skałach, które szybko wzeszło ale nie miało głębokiego korzenia by wytrwać), Martę (której troski o doczesne sprawy były kolcami zagłuszającymi słowo) i wreszcie Maryję (ziarno zasadzone w żyznej ziemi) Okazało się, że wcześniej zasadzone ziarna wykiełkowały również i nam. Wyciągając je z ziemi zauważyliśmy, że ziarna zasadzone w ziemi w zależności od czasu zasiewu zmieniały się by w końcu obumrzeć. Dopiero wtedy wydawały dobry plon. To była dla wszystkich pouczająca lekcja, bowiem usłyszane przez nas Boże słowo, aby wydało owoce musi się w nas zakorzenić, zaś podlewane modlitwą może przynieść plon, którym jest nasze nawracanie się. Z kolei efektem naszego nawracania się jest nasze obumieranie dla Boga i otwieranie się na potrzeby innych. Dzieci otrzymały paczuszki z ziarnami do wielkopostnego wysiewu po czym wszyscy udaliśmy się na Mszę Świętą, która była zakończeniem naszego spotkania.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on google
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram