pociag 5

Pociąg, pchła i lody

Co może łączyć te trzy rzeczy? Wyprawa? A może przygoda? Wiemy, że była taka pchła, która wyjadła krem ze stu rurek i pociągiem udała się do Wrocławia.

My pojechaliśmy do Bielska, bo tam można poznać Pchłę Szachrajkę i zjeść lody w ulubionej naszej kawiarni Delicje. Można też dojechać tam pociągiem.  Pani Ania i Pani Marta zabrały nas w podróż. Taką prawdziwą, bo z biletem i plecaczkiem. Wydaje nam się, że zaczynamy zdobywać popularność wśród konduktorów a także na dworcu. Pociągi relacji Żywiec-Bielsko-Katowice-Warszawa stają się naszym ulubionym środkiem transportu, a my stajemy się ulubieńcami podróżujących z nami. Należy tutaj z nieskrywaną dumą ogłosić, że nasi uczniowie podróżują w znakomitym i tylko sobie właściwym stylu. Mają klasę! Spokojne oczekiwanie na peronie, uważne słuchanie komunikatów, zajmowanie miejsc w pociągu, zorganizowanie przy wsiadaniu i opuszczaniu pociągu. Podczas trasy toczą się rozmowy o pingwinach tudzież ciasteczkach i pasjach, niektórzy obserwują krajobraz, wpadają w zachwyt, gdy zaczyna się  tunel i zdziwienie, gdy się kończy.

O godzinie 12:30 na dworzec kolejowy w Bielsku-Białej, trzydziestoparoosobowa grupa dzieci w wieku wczesnoszkolnym parami wmaszerowała na peron pierwszy. Jak weszli, tak zostali, oczekując na pociąg. Bez proszenia zostali w parach, nie zmienili nawet kierunku patrzenia. Ze spokojem rozmawiali, my tylko patrzyłyśmy. Nas z kolei obserwowali podróżni z peronu. Gdy z głośników wydobył się szeleszczący głos pani zapowiadającej pociąg, uczniowie nagle zamilkli, nasłuchując komunikatu. Wyraz ich twarzy był bardzo skupiony. Zjawisko niecodzienne, o czym świadczyła przyglądająca się nam wciąż grupka podróżujących. Cisza panująca wśród dzieci wpłynęła łagodząco na nastrój na peronie. Jakoś tak wiosennie i lekko sie zrobiło.

Spektakl wystawiano w teatrze Banialuka.  Przedstawienie było zachwycająco barwne, rozśpiewane i pełne niezwykłych szczegółów. Wspaniałe. Gorąco polecamy! A pchła Szachrajka budziła w nas skrajne emocje.

Przekonałyśmy się, że nasze dzieci nadają się na podróżników, a dar organizacyjny Pań jest nieoceniony. Po spektaklu, który okazał się dłuższy (psoty Pchły przeszły oczekiwane granice czasowe), pozostało nam bardzo niewiele minut na ubranie się i dojście na dworzec. Pani Marta czekała już z ustawionymi plecakami i kurtkami zdjętymi z haczyków. Dzieci dostały jeden sygnał i zarówno najmłodsi, jak i starsi – wszyscy bez szemrania i zwlekania stali gotowi przy wyjściu. Zajęło im to pięć minut! Panie w teatrze żegnały nas z uśmiechem.

Jeszcze słówko o bardzo ważnym epizodzie. U podnóża zamku, w kwietniowym słońcu wszyscy zjedli swoje śniadania. A potem były lody!  I tutaj również grupa wykazała się wrodzoną chyba organizacją. Dzieci ustawiły się w rzędach według smaków: był rząd truskawkowy, czekoladowy i śmietankowy. W takich ogonkach, gęsiego, szli posłusznie do kawiarni Delicje. Cały przemarsz koordynowała Pani Marta, geniusz organizacyjny.

Bycie z Wami kochani uczniowie w teatrze i w podróży jest przyjemnością. Dziękujemy!

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on google
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram