wycieczka7

Lubimy wędrować

Wędrówka jest dobra. Lubimy wędrować.  Można się poznać, obgadać to i owo, pobyć razem, pohałasować i troszkę się zmęczyć, zjeść coś dobrego i zapalić ognisko.

Tym razem z grupą IV –V nie pojechaliśmy na odległe szlaki. Przecież mamy tutaj nasza Łyskę, która łagodnym żebrem ciągnie się południkowo w stronę Rychwałdu. Idąc grzbietem można zejść do Natalki, Justynki, Esterki. A może by tak wybrać się z wizytą?  Natalka i jej rodzice przystali na taką propozycję i dostaliśmy informację zwrotną, że odwiedziny mogą się odbyć w środę. Przyjęliśmy z radością zaproszenie, bez większego zdziwienia, bo przecież to sama przyjemność gościć naszą grupę ☺

Wyruszyliśmy o 8:00. Pogoda była raczej mało sprzyjająca, jednak nie przeszkadzała w wędrówce. Z grzbietu mogliśmy dostrzec Babią Górę, Pilsko, Romankę, wzniesienia Beskidu Śląskiego i Kotlinę Żywiecką.  Najważniejsze jednak okazały się relacje – nawiązywane, zrywane i nawiązywane ponownie. Momentami było bardzo dynamicznie, ustaliliśmy więc wędrowanie w parach, które zmieniały się co 10 minut. Pan Piotr ustalił system zmian w naszym szpalerze i tak maszerowaliśmy aż do Rychwałdu. Pary miały za zadanie poznać się, porozmawiać, ewentualnie pomilczeć.

Natalka zaprosiła nas do siebie na ognisko. Ma duży ogród, liny na drzewach, psa, królika i tatę, który ma wielkie, dobre serce. Ognisko się paliło, piekliśmy kiełbaski i jabłka. Pan Piotr opowiadał o spotkaniu z niedźwiedziem, a Pani Agnieszka smażyła śliwki i bawiła się w „tulisie”, współczesny rodzaj berka. Niektórzy wdrapywali się na drzewa, bujali na huśtawkach lub zjeżdżali na dziecięcym jeździku.

Podczas drogi powrotnej do szkoły Franek, nasz czołowy skaut, zaproponował grę w podchody.  O ile grupa Pana Piotra została odszukana w oka mgnieniu, prawdopodobnie z powodu okazałego wzrostu Pana Piotra, to grupa Pani Agi tak się ukryła, że powrót do szkoły mógł się okazać utrudniony. Spędzili dość długi czas w paprociach i ostrężynach, wstrzymując oddech przed nadchodzącymi poszukiwaczami. 

Był też krótki epizod teatralny. Szkocki taniec i śpiew Jonathana.

Wróciliśmy wszyscy zdrowi, najedzeni i bardzo zadowoleni. Marzyliśmy o kolejnych podchodach w terenie. Tym razem potrzebne nam będą stroje, ale to już planują dzieci.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on google
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram