5002d03d42de5183d2cc0990258   024213cc22c13a72161383200166a1eb1ef91c3290519b2f871ab1d0b1b326891bb29cb1c32dc61cb30b81bb33831bb2ccf

Kolejna jesień z cebulkami

Rytm pór roku daje nam tyle możliwości. Zastanawiamy się często, co by było gdyby nie spadały liście, równik przebiegał przez Polskę albo Ziemia nie była nachylona do Słońca  i przestała krążyć po orbicie. Z tych rozważań często wyciągamy jeden wniosek: dobrze że jest, tak jak jest. Wtedy rodzi się wdzięczność. Zauważanie zmieniających się pór roku jest wspaniałą przygodą. Dla nas, dorosłych, to normalne i kojarzą nam się z tym raczej tylko trudne, często niewygodne zmiany. Dla nas, przyrodników, małych geografów, obserwatorów i  filozofów to fascynujące zjawisko, chociaż też wiąże się ze zmianami, niekoniecznie chcianymi. Obserwacje cienia za pomocą gnomonu czy obserwacje wędrówki Słońca w różnych dniach roku dają wiedzę i są podstawą ważnych wniosków. 

Skoro więc wszystko wskazuje na to, że mamy jesień, pora wsadzić do ziemi cebulki.

Ponieważ wsadzaliśmy je już po raz trzeci, to łatwo się domyślić, ile fascynujących odkryć czekało na nas pod ziemią. Odsłonił się przed nami świat cebulek. Nareszcie dzieci mogły zobaczyć jak cebula się dzieli, jak z jednej powstają kolejne nie czekając na nasiona. Wyciągały maleństwa, drobniutkie cebulki zastanawiając się, skąd one pochodzą, bo przecież nikt takich nie wsadzał. Odkrywali stare cebule z bocznymi cebulkami i zawiązkami pędów. Odkryciem tego sezonu dokonanym już wcześniej przez naszego szkolnego grzybiarza Mikołaja są trufle, występujące tutaj w miejscowej odmianie. Przy sadzeniu Maja napotkała kolejne ich skupisko! Niektórzy odnaleźli się w roli archeologów, wykopując buty lalki Barbie czy sylwestrowe szczątki fajerwerków, a także korki od szampana. Inni znów wykopywali potężne korzenie, które staną się naszym materiałem do obserwacji.

Przeanalizowaliśmy po raz kolejny budowę cebuli. To nigdy się nie nudzi i zawsze odkrywamy przy tym coś nowego. Niektóre cebule znalazły miejsce w pracowni, będą się zmieniać w słoikach i na parapetach pod czujnym okiem obserwatorów.

Ciekawe, że elegancka grządka przygotowana w tym roku przez pana  Marka wcale nie cieszyła się powodzeniem, dzieci wolały orać twardą ziemię, pełną korzeni, kamieni i grudek. Najmłodsi mówili cebulce „dobranoc cebulko”, zakopując ją w twardej ziemi.

Teraz czekamy na zimę. Na wzrost. Cierpliwie i bez przeszkadzania. Najważniejsze już zrobione.

Kiedy nadejdzie czas wzrostu łodyg, kwiatów i liści będziemy mogli zrobić kolejny krok.

Krok i czekanie, krok i czekanie. Na tym polega rozwój.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on google
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram