jesiennyteatr

Jesienny teatr

Wyprawa pociągiem do teatru. Trzeba wybrać sukienkę lub lepsze spodnie i sweter. Do plecaczka można spakować małą przekąskę, słodką w dodatku. Pociągiem jest najfajniej.

Jedziemy do miasta, Bielsko-Biała jest większa niż Żywiec i dobrze doświadczyć takiego miejsca. Trzeba przejść przez dworzec i przejście dla pieszych. Można wędrować wąskimi uliczkami oraz stromymi chodnikami wzdłuż murali. To inny dzień w innym miejscu. Teatr  też jest przyjemny, choć nie jest przyjemne to, w jaki sposób zachowują się w nim inni uczniowie, co nasze dzieci uwiera. To jednak osobny temat. Okazuje się, że w nagrodę za kulturalne zachowanie można mieć pierwszeństwo, by wejść na widownię i usiąść w pierwszym rzędzie. Nasze dzieci potrafią utrzymać ciszę w teatrze, nie muszą jeść i krzyczeć, spokojnie czekają na swoją kolej i bacznie obserwują resztę świata.

Gdy w mieście pada deszcz, jest jeszcze lepiej. Nie ma autokaru, do którego moglibyśmy wejść, nie mocząc sobie ani jednej małej niteczki i ani jednego włosa. Autokaru, który tylko otworzyłby drzwi, a my zniknęlibyśmy w jego czeluściach. Jedyną drogą, którą pokonalibyśmy wtedy o własnych siłach, byłaby trasa od drzwi teatru do drzwi autokaru. Ale gdzie wydarzyłyby się wówczas wszystkie drobne przygody, które przecież tylko czekają na swój kawałek przestrzeni? Gdy pada deszcz i nie ma autokaru, a pociąg ma swój czas, nasze kochane Panie zabierają nas do kawiarni. W mieście gdy pada, idzie się do kawiarni, najlepiej tej na rynku. Tam czas się zatrzymał, tkwi sobie niewzruszony w deserach Mikołajek i Cypisek, w rurkach z bitą śmietaną, czas zastygły w salaterkach i pucharkach. A za oknem deszcz.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram