Część 7 – Lina, deski i ziarenka piasku

Jak przeżyć z dziećmi Wielki Post?

Zapraszam was dziś do zatrzymania się na nabożeństwie drogi krzyżowej. Do spotkania całej rodziny i zaproszenia innych do wspólnej modlitwy. Od wielu lat w grupach Baranków, w ramach których rodzice przygotowują swoje dzieci do Pierwszej Komunii Świętej, przeżywamy w taki właśnie sposób nasz wielkopostny zjazd. Może będzie on inspiracją dla zaprzyjaźnionych rodzin bądź wspólnot. Postaram się opisać go dokładnie, aby stanowił konkretną pomoc. Jak zawsze jest to tylko propozycja, która może, a wręcz powinna, zmieniać się i dopasowywać do potrzeb i oczekiwań uczestników.

Wystarczy większy pokój, salka, długi korytarz, tak aby było dużo miejsca na podłodze. Potrzebne nam będą: lina, duży Krzyż, 14 małych świeczek, jedna duża świeca, kwiaty doniczkowe, wzięte po prostu z naszego mieszkania, jakieś gałązki, kamyki, dywaniki, karty z napisami I-XIV, symbolizujące stacje drogi krzyżowej oraz tyle drewnianych desek, ilu jest uczestników. W osobnym pomieszczeniu przygotowujemy stoły z farbami plakatowymi i wodą. Niezbędna będzie również muzyka wielkopostna. Mnie najbardziej odpowiadają pieśni dominikańskie, np. Niepojęta Trójco.

Linę rozwijamy na podłodze, ustawiając na samym początku dużą świecę (symbolizującą obecność Chrystusa), a na samym końcu, na lekkim podwyższeniu stawiamy Krzyż. Pomiędzy nimi kładziemy, w pewnych odległościach, karty oznaczające 14 stacji drogi krzyżowej. Obok każdego numeru stawiamy niezapalone świeczki. Dowolnie dokładamy kwiaty, kamienie, dywaniki, tak aby całość przypominała drogę. Obok każdej stacji kładziemy po kilka drewnianych desek. Zaciemniamy salę, pozostawiając jedynie delikatne ciepłe światło małej lampki.

Zapraszamy wszystkich, aby usiedli wokół, nie zasłaniając nikomu drogi. Tak pozostaną już do końca. Modlitwę rozpoczyna kapłan, a jeśli go nie ma, najlepiej ojciec rodziny. Zapalamy dużą świecę. Od tej chwili trwamy w ciszy i skupieniu. Delikatna, wielkopostna melodia cały czas płynie w tle. Ona nam bardzo pomaga przeżyć tę modlitwę, przenosząc się w rzeczywistość tamtych chwil i miejsc.

Osoba prowadząca skinieniem głowy zaprasza jedno z dzieci, aby podeszło do pierwszej stacji i wzięło świeczkę, bardzo spokojnie zapaliło ją od płonącej dużej świecy, a następnie odniosło ją na miejsce. W tym czasie muzyka płynie nieco głośniej. To czasem trwa chwilę dłużej, dzieci potrzebują nierzadko pomocy dorosłego. Gdy wszyscy ponownie siedzą już na swoich miejscach, przyciszamy pieśni, pozostawiając jedynie delikatne tło, a kapłan wypowiada dosłownie dwa, trzy zdania komentarza do danej stacji. Chwila ciszy, ponownie słyszymy głośniejszą muzykę i kolejne dziecko zapala świecę przy następnej stacji.

W ten sposób przechodzimy całą drogę. Dochodzimy do Krzyża, a potem z nadzieją patrzymy na zmartwychwstanie. Płoną wszystkie świece. Zaangażowanie większości dzieci w zapalanie świec pomaga im bardzo spokojnie wytrwać podczas krótkich rozważań. Ale to jeszcze nie koniec. Teraz, jak zawsze cichym głosem, zapraszamy wszystkich: dzieci i rodziców, aby pomyśleli, którą ze stacji przeżyli w sposób szczególny. Nad którą chcieliby się jeszcze dłużej zatrzymać? Którą pragnęliby zabrać ze sobą? I zachęcamy, aby podeszli i wzięli pustą deskę, leżącą właśnie przy tej stacji. A następnie przeszli do sali obok i namalowali tę scenę. Zachęcamy do pozostania w atmosferze modlitwy i skupienia. Płynąca w tle muzyka bardzo temu sprzyja. To nadal jest modlitwa.

Po jakimś czasie wszyscy schodzimy się ponownie wokół naszej drogi. Przy kolejnych stacjach kładziemy nasze obrazy. Widok jest zachwycający. Dzieci i rodzice oglądają. Modlitwą jest też zachwyt. Zatrzymanie obrazu. Kończymy wspólną modlitwą i umawiamy się na kolejny dzień, ale już nie w domu czy salce parafialnej. Wychodzimy na zewnątrz.

Spotykamy się na łąkach, w parku, lesie najlepiej, jeśli mamy możliwość wspięcia się na jakąś górę. Ustawiamy się rodzinami w kolejności namalowanych przez nas stacji. Niektóre rodziny mają kilka obrazów różnych stacji, ale to w praktyce nie stanowi problemu. Wszyscy chwytamy się długiej liny. I idziemy. Pierwsza rodzina dźwiga duży krzyż. Zatrzymuje się i tata głośno wypowiada kilka słów modlitwy. Wszyscy, którzy namalowali tę stację, podnoszą ją wysoko. Następnie odchodzą na koniec liny, zwalniając miejsca kolejnej rodzinie. Modlitwa, prośby, dziękczynienia, chwila rozważań i ten fizyczny wysiłek są przeżyciem, które zapamiętujemy na długo, które jest bardzo osobiste i niezwykle głębokie.

A na Wielki Post jeszcze jedna inspiracja. Szyjemy maleńkie woreczki i wkładamy do nich ziarenka pszenicy. Każde dziecko otrzymuje taki woreczek, na samym początku Wielkiego Postu. Następnie w domu, każdego dnia, sieje jedno ziarno. Można to połączyć z modlitwą, z dobrym uczynkiem, z pamięcią o kimś. Warto, aby rodzice wspólnie z dziećmi znaleźli najlepszy pomysł. I tak siejemy przez cały Wielki Post. Przez 40 dni wyrasta bardzo wysokie zboże! Wiele lat temu, w Korbielowie, dzieci przynosiły te donice w Wielki Czwartek, aby w procesji z darami, przynieść je Jezusowi – dzięki temu Jego grób w Wielki Piątek tonął w tej zieleni dobrych uczynków! Możemy to również wykorzystać na stole wielkanocnym w naszych domach. Wszystko, co angażuje dzieci, co staje się ich światem, co przeżyły, a nie tylko usłyszały, ogromnie pomaga w autentycznym głębokim przeżywaniu naszej wiary.

Część 5 – Obraz

Warto postarać się, by nie przegapić tego momentu, w którym pragnienie bliskości Boga i Jego obecności jest całkowicie naturalne.

Część 6 – Z piórem w ręku

Warto postarać się, by nie przegapić tego momentu, w którym pragnienie bliskości Boga i Jego obecności jest całkowicie naturalne.