Część 3 – Kilka słów o sakramencie pojednania

Przygotowując się do sakramentu pojednania warto spojrzeć na siebie i własne dzieci w perspektywie dobra, jakim zostaliśmy obdarowani. To dobra perspektywa. Perspektywa Nieba.

Biały papier rozwinięty wzdłuż całej sali, podzielony liniami na niewielkie odcinki. Wzdłuż taśmy na podłodze kilkanaście rodzin, rodzice wraz ze swoimi dziećmi, pochyleni nad papierem. Jedni trwają w skupieniu, zamyśleni, wpatrzeni w siebie nawzajem. Inni żywo gestykulują, jeszcze inni wyraźnie nad czymś dyskutują. Wszędzie wokół kredki, kleje, nożyczki i dużo rodzinnych fotografii. Zadanie jest proste: znaleźć, zauważyć, wydobyć na światło dzienne jak najwięcej dobra, darów, talentów, jakie Bóg w nas złożył, jakimi nas obdarował. Na razie rodzice pomagają odkrywać talenty swoim dzieciom. Ważne, żeby je wypowiedzieć i narysować, opisać, nakleić… Na papierze szybko pojawia się mnóstwo osób (rodzeństwo, dziadkowie, rodzice, koleżanki, znajomi, sąsiedzi…). Rodzinne fotografie pomagają w przypomnieniu sobie o bliskich nam miejscach i ludziach. Nie trudno zauważyć czworonogich przyjaciół różnej maści, a także rybki, ptaszki i chomiki. Są też narty, piłki, płetwy i plecaki. Ale nie tylko. Tu i ówdzie zauważamy rysunek serca, słowo miłość, przyjaźń, opiekuńczość… Cierpliwość… Tyle darów.

Pozostaje tylko zachwyt nad tak obfitym dobrem!

Następnie uroczyście odcinamy swoje fragmenty plakatów, dziękując Bogu za to wszystko!

Zanim rodziny rozpoczną pracę nad swoimi plakatami, rozmawiamy o Przypowieści o talentach (Mt 35, 14-30). Czym jest talent? Z czym się kojarzy? Jakie dostrzegamy talenty u ludzi?

To bardzo płynnie pomaga przejść do rozmowy w kręgu rodziny: o talentach, jakie dostrzegamy w sobie nawzajem.

Ale to jeszcze nie koniec, tutaj się wszystko zaczyna. Spotykamy się już tylko w gronie rodziców. Rozmawiamy o tym, co miało miejsce wcześniej. Dla niektórych rodziców może być to pierwsze doświadczenie tak wyraźnego mówienia dziecku o dobru, które w nim dostrzegali. Często jesteśmy przyzwyczajeni do karcenia, korygowania bliskich, natomiast dobre cechy czy zachowania są dla nas czymś naturalnym, normalnym, tu nie ma o czym dyskutować, ani nad czym się zatrzymywać. A jednak, to, zdawać by się mogło, proste ćwiczenie otwiera rodziców na patrzenie na własne dzieci w perspektywie dobra. Co więcej, zachęcamy małżonków, aby najpierw każdy osobno, a następnie we dwoje wypisali i wypowiedzieli sobie nawzajem te dary, które w sobie widzą. To mocne doświadczenie usłyszeć od bliskiej osoby, co we mnie widzi dobrego. A jak silne musi to być w odbiorze dzieci, gdy słyszą to od swoich rodziców!

Uwielbiam błogosławionego Fra Angelico, średniowiecznego malarza, który malował dla swoich współbraci z klasztoru San Marco we Florencji. Dla każdego specjalny obraz w każdej celi. Był tak skromny i tak dobry, że bracia nazywali go Aniołem. Malował zresztą również Anioły. Jego Zwiastowanie jest dla mnie jednym z najpiękniejszych obrazów. W oczach Maryi widać Niebo.

„Fra Angelico jest jak człowiek, któremu Bóg pozwolił dostrzec w sobie jedną nutę, jedną barwę nieba. Każdy z nas ją w sobie ma. I dopiero gdy staniemy tam kiedyś razem, te nuty stworzą symfonię, kolory obraz, a dzieło Boga wypełni się całkowicie. Beze mnie to już nie będzie to samo. Bez ciebie też”.

Szymon Hołownia Święci codziennego użytku

Po naszej wspólnej pracy z dziećmi zachęcamy rodziców do znalezienia najlepszego miejsca i czasu na rozmowę z dziećmi o tym, jak te konkretne dary i talenty możemy rozwijać, jak je pielęgnować i jak się nimi dzielić. Jeśli nie będziemy się nimi dzielić, zakopiemy je. To naturalna konsekwencja. Zakopiemy, czyli

zaniedbamy? A może niektóre z nich niewłaściwie wykorzystujemy? I tu dochodzimy do momentu, o który nam chodziło! Rachunek sumienia. Rachunek sumienia oparty na popatrzeniu na siebie w perspektywie dobra, jakie otrzymałem od Boga.

Jeśli takie rozmowy będą nam towarzyszyły podczas przygotowań do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej naszych dzieci, możemy być spokojni. Wracajmy do nich jak najczęściej, dopisujmy i doklejajmy kolejne odkryte talenty.

Małe dzieci potrzebują bardzo nas, jako świadków. Nie mogą doczekać się swojej Pierwszej Komunii Świętej, idą dzielnie po „Krzyżyk” z paluszkiem na ustach, bo chcą naśladować rodziców. Zabierajmy je ze sobą, gdy idziemy do spowiedzi, prośmy, by modliły się za nas, wyjaśniamy, co tam się dzieje. Takie przybliżanie dzieciom sakramentu pojednania, które jednocześnie znajduje swoje poparcie w codziennej praktyce wzajemnego przepraszania się i wybaczania sobie, może ogromnie ułatwić pierwsze doświadczenie spowiedzi. Staje się naszą codziennością. A potem ten sakrament to już nic innego, jak powiedzenie Bogu „przepraszam Ciebie” i przytulenie się do Niego, jak wcześniej do mamy i taty.

Dlatego samą ceremonię Sakramentu Pojednania przeżywamy w przeddzień I Komunii Świętej. Najpierw uczestniczymy w Mszy, po której następuje wystawienie Najświętszego Sakramentu. Wszyscy modlimy się psalmami. Kapłan czeka na dzieci tuż przy ołtarzu, najbliżej Pana Jezusa… Rodzice podprowadzają swoje dziecko do niego, sami pozostają w pobliżu, modląc się za nie. Po spowiedzi kapłan oddaje je w objęcia rodziców, którzy mocno przytulają je do siebie, a następnie nakładają na nie białą albę na znak czystości. W ten sposób przeżyta spowiedź jest tak dobrym przeżyciem dla dzieci, że niektóre już następnego dnia pragną przystąpić kolejny raz.

Warto spojrzeć na siebie i własne dzieci w perspektywie dobra, jakim zostaliśmy obdarowani. To dobra perspektywa. Perspektywa Nieba.

Część 5 – Obraz

Warto postarać się, by nie przegapić tego momentu, w którym pragnienie bliskości Boga i Jego obecności jest całkowicie naturalne.

Część 6 – Z piórem w ręku

Warto postarać się, by nie przegapić tego momentu, w którym pragnienie bliskości Boga i Jego obecności jest całkowicie naturalne.