Część 2 – Codzienność, Różaniec i rodzeństwo

czyli o traceniu czasu dla Pana Boga

Kalendarz zapisany po brzegi, wszystko ściśle zaplanowane, jedno zadanie płynnie przechodzi w drugie, dzieci przejmowane z rąk do rąk, każda minuta wypełniona do perfekcji. Wszyscy się zgodzimy, że czas jest bezcenny, trzeba go szanować i jak najlepiej wykorzystać. Nie dopuścić, by choćby chwilka się zmarnowała. Denerwują nas niespodziewane wydarzenia, kolejki do przychodni, korek na autostradzie, telefon w niewłaściwym momencie. Nie wiadomo, kiedy skracamy nasze urlopy, przyspieszamy wspólne rodzinne posiłki albo (co gorsza!) rezygnujemy z nich całkowicie, przecież możemy zdrowo się najeść dietą pudełkową, a przy okazji zyskać bezcenny czas, by więcej się nauczyć, więcej osiągnąć, skorzystać z wachlarza dodatkowych zajęć dla dzieci, bez których z pewnością nie mają one szansy na harmonijny rozwój, najlepsze wyniki w szkole i superpracę w przyszłości… Tak, już dziś myślimy o dalekiej przyszłości. Przecież jest w naszych rękach…

„Chyba już będzie koniec świata” – powiedziała naście lat temu nasza sąsiadka w górach, wyglądając zza swojego płota. „Ojej, a dlaczego pani tak sądzi? – zapytaliśmy. „Bo ludzie już ze sobą nie rozmawiają. Kiedyś się spotykali i rozmawiali… dziś każdy zamyka się w swoim domu”.

Było to tuż po naszej przeprowadzce w góry. W początkowym okresie mieliśmy zupełnie inną wizję zastanej rzeczywistości. Po przyjeździe z wielkiego miasta wszystko wydawało nam się tutaj takie spokojne, bliskie natury, poukładane… A jednak! Ludzie już ze sobą nie rozmawiają… No, może za wyjątkiem sytuacji, w której specjalnie się umówią, zaplanują spotkanie, wyznaczą czas. To jest też nasze doświadczenie. Gdzieś w ogromnej potrzebie budowania, zmieniania i organizowania świata zgubiliśmy coś, co nazwałabym traceniem czasu dla drugiego człowieka. Mamy osobiste doświadczenie prowadzenia nie tylko szkół, lecz także domu gościnnego. On pokazał nam, jak bezcenne może być przystanięcie w miejscu. Ile ważnych rzeczy powstało dzięki spotkaniu drugiego człowieka. Czasem zupełnie przypadkowo, na schodach, w kuchni, w bramie… Zwykłe, niepozorne zdarzenie przeradzało się często w głęboką rozmowę, refleksję i dalsze działanie. Czas na spotkanie, dzielenie się, słuchanie. Uświadomiliśmy sobie, że choć stale jesteśmy zanurzeni w morzu pilnych i ważnych spraw (które nierzadko są konsekwencją spotkań i inspiracji) czy nowo podejmowanych działań, to tym, co okazuje się bezcenne, jest właśnie ten moment, w którym ktoś chciałby z nami spędzić choć chwilę!

Spacer z Tosią, rower z Helą, herbata z Nelą… Wszystko odkładamy, aby dziś, w tej chwili mieć czas na spotkanie z kochaną osobą. Dotyczy to najbardziej nasmałżonków.

Takim niezwykłym momentem, w którym dajemy sobie mocno odczuć, że jesteśmy dla siebie w rodzinie nawzajem ważni, jest wspólne przeżywanie tego, co osobiście dotyczy kogoś z nas. Tego doświadczyliśmy podczas przygotowań do I Komunii Świętej rodzin z edukacji domowej. Stracenie dla siebie nawzajem odrobiny czasu odnawia przede wszystkim więzi małżeńskie, a co za tym idzie – ogromnie umacnia nasze dzieci w miłości. W takiej danej sobie nawzajem przestrzeni jedynie rodzice, którzy najlepiej znają swoje dzieci, mają szansę dostrzec w nich ukryty zmysł wiary sensus fidei, zanurzony głęboko w każdym z nas, będący znakiem działania Ducha Świętego, który mama i tata mogą dostrzec nawet w maleńkim dziecku. Daje nam on przemożną siłę i wnosi w nasze serca pragnienie głębszego poznania Boga. Jest zaproszeniem na spotkanie, a co za tym idzie na „stracenie czasu… „Stracenie czasu dla Boga.

Maleńka wioska, ostre krzaki, upał, popękana ziemia. Stado owiec i trójka małych pastuszków. To miejsce, ten czas i te dzieci wybrał Pan Bóg, aby przekazać nam jedną z największych tajemnic, jakie dotyczą świata. Orędzie z Fatimy i błaganie Maryi o modlitwę różańcową o pokój na świecie nadal aktualne.

Modlitwa różańcowa to nic innego, jak opowieść Maryi, Matki Jezusa o Jej własnym Synu. Nikt tak głęboko i pięknie nie jest w stanie oddać istoty i historii życia człowieka, jak jego matka. Spróbujmy opowiedzieć coś o dziecku naszych przyjaciół. Nawet jeśli znamy się doskonale od lat, nasza wypowiedź będzie płytka, nie tak pełna miłości, jak opowieść jego mamy.

Maryja opowiada o Swoim Synu. Po kolei. Od chwili, gdy wbrew ludzkiemu myśleniu odpowiada Bogu: TAK. Niech się tak stanie. Pełnia zaufania. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam jeden z obrazów Fra Angelico, przykuło moją uwagę, że Maryja w chwili zwiastowania ma na szyi wypisane słowa przyzwolenia na zostanie Matką Boga: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”. Naszyjnik, ozdoba kobiety i te słowa, oddające piękno Maryi.

Gdy trzymamy różaniec w ręku, to tak jakbyśmy Ją samą trzymali za ręce. Odczuwa się pełnię zaufania. Przebywanie blisko Niej i słuchanie o Jej Synu. Dlatego różaniec dobrze mieć w każdej kieszeni. Zawsze pod ręką. Nie tylko w październiku! To modlitwa mająca moc egzorcyzmu. Jest dostępna dla każdego, w każdym czasie. Odmawianie różańca sprawia, że możemy czuć się bezpieczni. My i nasze rodziny. Doświadczenie codziennej modlitwy różańcowej w rodzinie jest czymś, co nas spaja, chroni, powoduje, że trzymamy się razem i mamy wspólne miejsce oraz czas na oddawanie Bogu naszej codzienności i dziękowanie za nią.

Aby różaniec stał się naszym osobistym doświadczeniem, warto mocno zanurzyć go w Piśmie Świętym. Wraz z dziećmi poszukać odpowiednich fragmentów i wspólnie je przeczytać.

W czasie naszych zjazdów komunijnych dla rodzin z edukacji domowej zauważyliśmy, że bardzo atrakcyjną formą przybliżenia dzieciom różańca jest proste przedstawienie danej tajemnicy w formie obrazu, scenki, krótkiej dramy czy opowieści opartej o fragment z Pisma Świętego. Bez specjalnych przygotowań: spontanicznie przydzielamy rodziny do tajemnic oraz rekwizyty i stroje, które znajdujemy pod ręką.

Po każdym przedstawionym obrazie krótka modlitwa spontaniczna albo wpleciony różaniec. Jedni wolą mówić, drudzy coś przeczytać, ktoś chętnie pokaże, jeszcze innym wystarczy sama obecność. Również ogromnie ważna.

Moja Helenka poświęciła dużo czasu na namalowanie każdej tajemnicy. Powstała swego rodzaju książka. Rysunek, malarstwo to wszystko, co jest tak bliskie dziecku, może być furtką do wejścia w tajemnicę modlitwy.

Maluszki przychodzące na spotkania wraz ze swoim starszym rodzeństwem są wielkim darem i jednocześnie wyzwaniem dla rodziców. Warto jednak nie zostawiać ich w domu z opiekunką. Czas wspólnej pracy i modlitwy, gdy spotykają się wszyscy członkowie rodziny, jest bezcenny z punktu widzenia jedności rodziny. Można zabrać ze sobą dziadków lub kogoś bliskiego do pomocy w tych momentach, w których będzie ona niezbędna. Obecność pełnej rodziny rodziców, rodzeństwa i dziadków – ogromnie umacnia dzieci, które przygotowują się do I Komunii Świętej. Pogłębia w nich poczucie wartości i utwierdza ich miejsce w rodzinie. Wszyscy poświęcili tyle czasu! Starsze rodzeństwo może doskonale włączyć się w prowadzenie spotkania, dzieląc się swoimi umiejętnościami, pomóc młodszemu,a przy okazji umacniać i rozwijać własną duchowość w myśl zasady, że głoszenie jest najlepszym sposobem na wzrastanie w wierze… Najmłodsi uczą się stopniowego wchodzenia w przestrzeń Sacrum, na tyle, na ile są w stanie. Oby było to dla nich jak najlepsze doświadczenie! Samo dobre skojarzenie: że spotkania modlitewne mogą wiązać się z cudowną zabawą, świetnym towarzystwem, pysznym jedzeniem, a nie nudą, ciągiem uwag i niemożnością ruchu, może w przyszłości okazać się cenniejsze, niż nam się wydaje. To jest właśnie to przebywanie w Bożej obecności już od maleńkości.

Tracenie czasu dla Boga, znalezienie swojej pustyni i szukanie przestrzeni spotkania z Bogiem we własnym sercu jest kluczem do życia w Jego obecności, niezależnie od zamętu, trudów, radości i całego zamieszania dnia codziennego.

Na koniec ważna rzecz: pamiętajmy, że nasze dzieci potrzebują nas pogodnych, spokojnych, autentycznie przeżywających wiarę, aby mogły budować na dobrym fundamencie.

Część 5 – Obraz

Warto postarać się, by nie przegapić tego momentu, w którym pragnienie bliskości Boga i Jego obecności jest całkowicie naturalne.

Część 6 – Z piórem w ręku

Warto postarać się, by nie przegapić tego momentu, w którym pragnienie bliskości Boga i Jego obecności jest całkowicie naturalne.